czwartek, 8 sierpnia 2013

Na stare śmieci...


 Wróciłam niedawno z wioski znajdującej się na Madagaskarze. Kiedy zobaczyłam ich wioskę zaczęłam szukać szamana. Gdy już go odnalazłam zaczęłam mu tłumaczyć jak najlepiej umiałam dlaczego tutaj jestem. Raczej nie powiedziałam tego zbyt zgrabnie i na pewno dobrze tego nie zrozumiał... Pewnie usłyszał tylko słowo ,,skarb", ale i tak mnie przyjął. Szybko postawił mi umowę zrozumiałam z niej tylko tyle, że on pozwoli mi tu mieszkać, a ja będę mu przynosiła różne według mnie cenne znaleziska. Od razu widać, że to niesprawiedliwy układ, ale w takich miejscach ten ,,wspaniałomyślny" szaman postawił mi układ nie do odrzucenia.
 Przyjęłam umowę i od razu zaczęłam pytać miejscowych o jakieś podejrzane jaskinie. Każdy skarb przynosiłam do szamana jednak w ostatni dzień mojego pobytu znalazłam złoty posążek, ale nie oddałam go szamanowi, zostawiłam sobie na ,,pamiątkę". Jednak bardzo szybko rozstałam się z ,,pamiątką" i wymieniłam ją na pieniądze aby kupić na lotnisku bilet pierwszej klasy, bo odpoczynek stawiam wyżej niż pamiątki. Wygodnie rozsiadłam się w miękkim fotelu i czekałam aż samolot doleci do mojego miasta. Po tygodniu spania na podłodze i chodzenia po kleistym błocie przydał mi się taki odpoczynek.
 Około trzeciej po południu dotarłam do domu. Nie zdziwiłam się widokiem luksusowego auta zaparkowanego koło mojego domu. Weszłam do salonu i zobaczyłam moją siostrę czytającą gazetę.
Z skąd masz moje klucze? - Zapytałam.
Emma nie zadawaj głupich pytań - Powiedziała Kate spoglądając z nad gazety. - przecież dawno temu powiedziałaś mi, że zapasowe klucze trzymasz pod wycieraczką...
,,Ciągle zapominam je ukryć gdzie indziej!" - Pomyślałam
Słuchaj - Zaczęłam ostrym tonem - jeśli po raz kolejny chcesz mnie błagać, żebym zmieniła swój tryb życia, to...
Nie, tym razem nie chce cię ,,błagać". - Przerwała mi Kate.
- Że...co?
- Tak, twoja ,,ukochana" siostra nie jest tylko od uprzykrzania ci życia.
- To po co tu przyszłaś...?
- Mam dla ciebie prezent.
- Ale z tego, co wiem nie mam dziś urodzin...
- Wiem, ale chciałam dać ci prezent tak po prostu...
- Jasne... Co to? Obrazek z napisem: ,,Po układaj swoje życie" ?
- Haha śmieszna jesteś...!
- No więc, co to?
- Więc, kiedy jesteś tutaj, to jakie miejsce w mieście najczęściej odwiedzasz...?
Odpowiedź była oczywista, to biblioteka. Uwielbiam czytać, a zwłaszcza w bibliotece. W miejskiej bibliotece jest pełno ciekawych książek, a klimat małego pałacyku bardzo oddaje duszę tego miejsca...
No... bibliotekę. - Odpowiedziałam.
Kupiłam ją dla ciebie! - Powiedziała Kate.
- Co?
- Jesteś teraz pełnoprawną właścicielką biblioteki miejskiej!
- A po co?
- Kiedy odwiedzałam cię poprzednim razem mówiłaś coś o Zbiorze Ksiąg Anastazji, których nie ma w miejskiej bibliotece i teraz możesz je dokupić..., a przy okazji możesz zbierać zyski... no to będzie na tyle, jadę do domu.
Kate zbliżała się do dziwi.
Kate... - Powiedziałam.
Tak? - Spytała się Kate.
Dzię... dziękuje... - Odpowiedziałam.
Proszę bardzo. - Odpowiedziała i uśmiechnęła się.
Kate wyszła, a ja zostałam z dziwnym ,,uśmiechniętym" wyrazem twarzy...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz